Tablica upamiętniająca opiekunów i lokatorów bunkra „Krysia”

ŻOW
https://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Tablica_Ringelblum_Gr%C3%B3jecka_77_Warszawa.JPG
ul. Grójecka 77
projekt Marek Moderau, tablica odsłonięta 27 kwietnia 1990 na ścianie bloku mieszkalnego wybudowanego na miejscu dawnego ogrodu Wolskich.
Napis na tablicy głosi:
W tym miejscu znajdowała się ziemianka, w której rodzina Wolskich, miejscowych ogrodników, ukrywała w latach 1942-1944 ok. 40 Żydów, uciekinierów z Getta Warszawskiego, wśród nich znanego historyka dr Emanuela Ringelbluma, badacza dziejów Żydów w Polskich, organizatora tajnego archiwum Getta. W marcu 1944r. po ujawnieniu ziemianki, hitlerowcy wymordowali wszystkich ukrywających się w niej Żydów oraz ich opiekunów.

Geneza bunkra

Bunkier „Krysia” powstał na terenie posesji przy ul. Grójeckiej 81 na warszawskiej Ochocie (niektóre źródła podają adres Grójecka 84), należącej do polskiego ogrodnika Mieczysława Wolskiego. Ogród Wolskich miał powierzchnię ponad jednego hektara i zajmował obszar zamknięty ulicami: Grójecka–Wolnej Wszechnicy–wschodnia część Opaczewskiej (dziś Banacha). Na terenie posesji znajdowała się szklarnia oraz dwupiętrowy dom, w którym Mieczysław Wolski mieszkał wraz z matką Małgorzatą, siostrami Haliną i Wandą oraz siostrzeńcem Januszem Wysockim.
W 1942 roku Halina Wolska za zgodą matki sprowadziła na Grójecką żydowską dziewczynę o imieniu Wiśka (z zawodu szwaczkę). Ukrywała się ona w domu Wolskich, którzy traktowali ją jak członka rodziny. Prawdopodobnie owa bezinteresowna pomoc udzielona ubogiej żydowskiej dziewczynie, a także związki Mieczysława z Polską Partią Socjalistyczną zadecydowały, iż działacze funkcjonującej w warszawskim getcie Żydowskiej Samopomocy Społecznej zaproponowali Wolskim urządzenie podziemnej kryjówki na terenie ich posesji.
Po blisko miesięcznym pobycie na Grójeckiej Wiśka udała się do getta, skąd powróciła po kilku dniach. Po tygodniu ponownie udała się do getta – tym razem w towarzystwie Mieczysława Wolskiego. Po upływie dwóch dni oboje powrócili na Grójecką z gotowym planem budowy kryjówki i szmuglu uciekinierów. Szybko rozpoczęto budowę podziemnej kryjówki, przy której zatrudniono kilku młodych Żydów, specjalnie przemyconych w tym celu na „aryjską stronę” Warszawy. Do czasu ukończenia schronu pierwsza grupa Żydów była ukrywana przez Wolskich w piwnicy domu.
Żartobliwą nazwę „Krysia” (wywodzącą się od słowa „kryjówka”) nadali ziemiance jej mieszkańcy.

Opiekunowie „Krysi”

Opiekę nad schronem i jego mieszkańcami sprawowała cała rodzina Wolskich. „Mózgiem” operacji ratunkowej był 32-letni Mieczysław Wolski, który odpowiadał za zaopatrzenie i zabezpieczenie schronu oraz utrzymywał kontakt z polskim i żydowskim ruchem oporu.
W swym eseju nt. stosunków polsko-żydowskich w czasie II wojny światowej dr Ringelblum poświęcił Wolskiemu wiele ciepłych słów (w jego zapiskach ogrodnik występuje pod pseudonimem „Władysław M.”). Opisał go jako „chłopa z fantazją, dobrego do wypitki i do wybitki”, lubiącego „ryzyko i hazard dla samego hazardu”. Ringelblum podkreślał, że Wolski był „duszą i ciałem oddany swej najdroższej kochance, pani »Krysi«”. Z kolei jedna z ukrywających się w bunkrze Żydówek, Orna Jagur (uniknęła śmierci, opuszczając bunkier przed jego dekonspiracją), wspominała, że Wolski często odwiedzał bunkier, przynosząc jego mieszkańcom wieści ze świata oraz starając się podtrzymać ich na duchu.
Siostrzeniec Wolskiego, kilkunastoletni Janusz Wysocki (w zapiskach Ringelbluma występujący pod pseudonimem „Pan Mariusz”), pełnił służbę wartowniczą w pobliżu kryjówki, ostrzegając ukrywających się Żydów, jeżeli w pobliżu pojawiały się niepowołane osoby. W przypadku niebezpieczeństwa gwizdał pierwsze takty popularnego szlagieru, na co w bunkrze reagowano komendą „kryć się” (z czasem zastąpioną słowem „Krysia”). Wysocki wynosił również z kryjówki śmieci i nieczystości, zwykle korzystając przy tym z pomocy jednego z lokatorów „Krysi”, żydowskiego chłopca o imieniu Szymek.
Wanda Wolska sprawowała pieczę nad zapasami żywności i innych produktów oraz pomagała Januszowi przy wyrzucaniu śmieci i nieczystości. Halina Wolska zajmowała się natomiast korespondencją oraz zakupem towarów.
W pomoc ukrywającym się Żydom zaangażowali się także inni członkowie rodziny Wolskich: 65-letnia Małgorzata (seniorka rodu) oraz jej pozostałe córki – Leokadia Borowiakowa, Eugenia Warnocka i Maria („Maryna”) Czekajewska. Małgorzata starała się podtrzymywać uciekinierów na duchu oraz służyć im dobrą radą. Podejmowała również wysiłki, aby nawiązać kontakt z ich zaginionymi bądź ukrywającymi się w innych miejscach krewnymi. Leokadia prowadziła wspomniany wcześniej sklep spożywczy, a Eugenia pomagała Halinie w załatwianiu bieżących spraw. Z kolei Maria, wykwalifikowana pielęgniarka, w razie potrzeby udzielała ukrywającym się Żydom niezbędnej pomocy medycznej.

Lokatorzy „Krysi”

W latach 1942-1944 w bunkrze „Krysia” ukrywało się dziesięć rodzin żydowskich (ok. 40 osób) – w większości dobrze sytuowanych lub wywodzących się ze środowisk inteligenckich. Wśród mieszkańców „Krysi” przeważały małżeństwa w młodym lub średnim wieku, choć chronili się tam również starcy oraz małe dzieci[11]. W schronie ukrywali się m.in. adwokat Tadeusz Klinger, piekarz Gitter, restaurator Rawicz oraz dr Cendrowicz.
Najbardziej znanym lokatorem „Krysi” był historyk Emanuel Ringelblum; ukrywający się w towarzystwie żony Judyty i syna Uriego. Podczas pobytu w kryjówce Ringelblum napisał kilka prac na temat losu Żydów w okupowanej Polsce, w tym słynny esej o stosunkach polsko-żydowskich w czasie drugiej wojny światowej.
Lokatorzy „Krysi” ustanowili między sobą komitet, który dzielił dyżury przy pilnowaniu wejścia, sprzątaniu czy wynoszeniu śmieci. Nieformalnym przywódcą małej społeczności był niejaki „Borowski” (prawdziwe nazwisko nieznane), który zajmował się zbieraniem pieniędzy oraz egzekwowaniem przyjętych zasad bezpieczeństwa i współżycia społecznego.
Kontakt z Ringelblumem i pozostałymi członkami grupy utrzymywał Adolf Berman, przedstawiciel Żydowskiego Komitetu Narodowego.

Warunki panujące w bunkrze

Bunkier „Krysia” wykopano pod niewielką szklarnią leżącą na terenie posesji Wolskich. Kryjówka była zlokalizowana w ustronnym kącie ogrodu. Od strony ul. Grójeckiej szklarnię osłaniał mur, oddzielający ogród od małej płytkiej posesji nr 79. Jedna ze ścian schronu była oparta o fundamenty oficyny przy ul. Grójeckiej 77, gdzie znajdowała się nieczynna fabryczka kosmetyków, należąca do francuskiej firmy „Piver”.
„Krysia” miała kształt prostokąta o wymiarach ok. 7 na 5 metrów i powierzchni ok. 28 metrów kwadratowych – zgodnego kształtem i wymiarami ze znajdującą się na powierzchni szklarnią.
Wzdłuż obu ścian postawiono rzędy piętrowych prycz, które mogły pomieścić 34 osoby (pozostałych czterech uciekinierów spało na rozkładanych łóżkach polowych). Pomiędzy pryczami stał pas połączonych drewnianych stołów i długich ławek. Oświetlenie stanowiły dwie karbidowe lampki. Za przegródką na lewym krańcu schronu znajdowała się niewielka kuchenka. Dym odprowadzono rurą przez wybity w suficie otwór, wylot rury dla niepoznaki ukryto w gęstej kępie roślinności (inne źródła podają, że piecyk podłączono do nieczynnego przewodu kominowego sąsiedniej oficyny „Piver”).
Do schronu doprowadzono kran z bieżącą wodą.
W porównaniu z innymi żydowskimi kryjówkami w Warszawie warunki panujące w „Krysi” mogły uchodzić wręcz za komfortowe. Niemniej życie w podziemnym schronie wiązało się z szeregiem uciążliwości. Panował w nim zaduch i niezmiennie wysoka temperatura, we znaki dawała się również plaga pluskiew. W ciągu dnia lokatorzy musieli zachowywać absolutną ciszę, aby nie zwrócić uwagi pracujących w ogrodzie robotników. Otwarcie klapy i wpuszczenie świeżego powietrza było możliwe wyłącznie w nocy. Pozostawanie w stałym zamknięciu – w ciągłym zagrożeniu i w towarzystwie w tej samej, małej grupy osób – nieuchronnie rodziło problemy psychologiczne i wzajemne niesnaski.
W trakcie pobytu w schronie samobójstwo popełniła 13-letnia dziewczynka o imieniu Basia (Wolski wraz z siostrzeńcem pogrzebali jej ciało w ogrodzie).
Kryjówka była kilkukrotnie zagrożona dekonspiracją. Pewnego razu do domu Wolskich przybył agent Gestapo, pytając, czy przechowują oni Żydów. Mieczysław zdołał wówczas uśpić jego podejrzenia. Innym razem jeden z pracujących w ogrodzie polskich robotników zaczął kopać glinę w miejscu, gdzie znajdował się grób Basi. Najbardziej niebezpieczna sytuacja miała jednak miejsce, gdy jeden z Żydów zapomniał zasłonić klapę od wejścia do kryjówki, przez co polska robotnica usłyszała ludzkie głosy dochodzące z podziemi. Przerażona kobieta zaczęła rozpowiadać, że szklarnia Wolskich jest nawiedzona przez duchy. Wolski pod pretekstem przebierania grzybów zaprosił wówczas do szklarni funkcjonariusza polskiej granatowej policji, dzięki czemu plotki na pewien czas ucichły.

Likwidacja „Krysi”

7 marca 1944 na teren ogrodu Wolskich wtargnęli Niemcy, którym towarzyszyli granatowi policjanci z 23. komisariatu. Niemal od razu odnaleźli ukryty pod szklarnią schron, z którego wyciągnęli 38 Żydów.
Ciężko pobity Wolski zdołał przekonać Niemców, że jego matka i siostry nie wiedziały o znajdującej się w ogrodzie kryjówce. Nie był natomiast w stanie uratować siostrzeńca, którego Niemcy wyciągnęli ze schronu wraz z Żydami. Jeszcze na Grójeckiej samobójstwo przez zażycie cyjanku popełnił jeden z lokatorów „Krysi” – adwokat Tadeusz Klinger. Opróżniony schron Niemcy obrzucili granatami.
Schwytani Żydzi (w tym dr Ringelblum z żoną i synem) zostali wraz z Mieczysławem Wolskim i Januszem Wysockim zabrani do więzienia na Pawiaku. W meldunku przekazanym później przez konspiracyjną komórkę z Pawiaka znalazła się informacja, iż w grupie przywiezionej ze schronu na Grójeckiej znajdowało się 16 mężczyzn i 24 kobiety. Prawdopodobnie trzy dni później wszystkich rozstrzelano w ruinach getta warszawskiego.
W trakcie niemieckiej akcji aresztowana została także Halina Wolska-Michalecka, która po dwóch dniach została jednak wypuszczona na wolność.
Ruchomy majątek należący do Wolskich i ich podopiecznych został skonfiskowany (z raportów sporządzonych przez współpracujących z Podziemiem funkcjonariuszy granatowej policji wynika, iż 7 marca w „Krysi” odnaleziono m.in. futra, biżuterię oraz cztery kilogramy złota). Część ubrań, uznanych przez Niemców za bezwartościowe, mieli rozszabrować mieszkańcy okolicznych domów.
Przez trzy następne dni teren posesji był pilnowany przez granatową policję.
Ocaleni członkowie rodziny Wolskich spotkali się z niechęcią i ostracyzmem ze strony sąsiadów.

Pamięć

4 czerwca 1989 pięcioro członków rodziny Wolskich – Mieczysław Wolski, Małgorzata Wolska, Halina Wolska-Michalecka, Wanda Wolska-Szandurska i Janusz Wysocki – zostało odznaczonych medalem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”.
Losy lokatorów i opiekunów kryjówki przy ul. Grójeckiej przedstawiono w filmie dokumentalnym pt. Krysia (scenariusz i reżyseria Wiktor Skrzynecki, rok produkcji 1990).
Bunkier „Krysia”, w tym scena jego wykrycia w marcu 1944 roku, został ukazany w fabularyzowanym filmie dokumentalnym Kto napisze naszą historię? z 2018 r. (reż. Roberta Grossman), poświęconym historii grupy Oneg Szabat.

Uzupełnienia


Zdjęcia

ŻOW
Wnętrze bunkra







ŻOW
https://tvn24.pl/tvnwarszawa/najnowsze/bunkier-mial-wielkosc-kawalerki-skrywal-38-zydow-wszystkich-wymordowano-225917
Odnalezienie bunkra po wojnie, drugi od prawej działacz syjonistyczny, Adolf Berman. Po jego prawej stronie stoi Jakow Witkin-Zerubawe

ŻOW
https://sztetl.org.pl/pl/media/89060-ceremonia-pod-tablica-pamiatkowa-przy-ul-grojeckiej-77?ref=art&nid=45938
Uroczystość 7 marca 2014 roku

Film z uroczystości 7 marca 2019 roku

Piśmiennictwo

  1. Orna Jagur (Irena Grodzińska), Bunkier „Krysia”, Oficyna Bibliofilów, Łódź 1997
  2. https://pl.wikipedia.org/wiki/Bunkier_%E2%80%9EKrysia%E2%80%9D
  3. https://tvn24.pl/tvnwarszawa/najnowsze/bunkier-mial-wielkosc-kawalerki-skrywal-38-zydow-wszystkich-wymordowano-225917
  4. http://blogpublika.com/2015/02/23/general-nkwd/
  5. http://blogpublika.com/2015/03/07/kwiaty-dla-ogrodnika/
  6. http://purkrapek.blogspot.com/2011/03/bunkier-krysia.html